a moja osobista wariatka znowu sie uaktywniła. Malo jest osob, ktore potrafia spowodowac u mnie taki wyrzut adrenaliny. I rzadko mi sie zdarza tak czesto spogladac w przeszlosc i gdybac - "co by bylo"...
Ale slowo honoru, jak na nastepny raz szef jakiejs instytucji, z ktora bede zwiazana zacznie miec pozamalzenski romans, a w dodatku zatrudni swoja kochanke, zeby miec ja blizej siebie, to pierwsza zrobie mu awanture i zagroze upublicznieniem sprawy.
Bo przez to, ze palant zdradzal zone, to teraz jest w szachu. A ja sie musze uzerac z pierdolnieta kretynka.
W dodatku, co w sumie najsmutniejsze, wiele lat minelo, a ja nadal nie umiem go polubic i szanowac, tak jak kiedys.
A to mogla byc taka fajna przyjazn.
Przysiegam, ze to kurewskie PKP podam do sadu. Przemarzniecie na peronie (bo sie znowu pociag spoznial) plus lodowka w pociagu daly efekt i zlapalam jakies chorobsko.
Niby nic dramatycznego, ale zaliczylam dzisiaj w sklepie klasyczny zjazd, jak za dawnych dobrych lat, zobaczylam ciemnosc i obudzilam sie na podlodze. Na szczescie ocknelam od razu, w dodatku upadlam jakos tak miekko, wiec nie rozwalilam sobie glowy o posadzke. Wyklocilam sie, ze nie potrzeba lekarza, pozbieralam i czerwona ze wstydu ucieklam do domu.
A teraz leze jak trupek i nie mam na nic sil.
Pomarudzilabym chetnie, ale w sumie mam dobry nastroj, tylko cialo mdle. No to nie pomarudze. A na intencjach notka
-Mamo, co to znaczy orgazm?
-Ja nie wiem, zapytaj taty.
Naprawde zycie mnie bawi.